MedPahrm Jobs

Tajniki rozmowy kwalifikacyjnej. Część 1

Tajniki rozmowy kwalifikacyjnej. Część 1

W Polsce panuje przekonanie, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej należy mówić to, czego oczekuje od nas specjalista ds. rekrutacji. Czy Pani zdaniem warto postępować w ten sposób podczas rozmowy kwalifikacyjnej? Czy potencjalnemu kandydatowi przyniesie to więcej korzyści czy strat? 

Uważam, że generalnie w życiu, nie tylko w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, nie powinniśmy mówić tego, czego oczekują od nas inni. W mojej ocenie absolutnie nie warto – finalnie zawsze przynosi to więcej strat niż korzyści. Wszystkie osoby starające się o pracę gorąco zachęcam do bycia sobą podczas rozmów kwalifikacyjnych, nawet jeśli oznaczać to będzie, iż nie otrzymają oferty pracy, o jaką się starają. Namawiam, by na pytania kierowane przez specjalistę ds. rekrutacji odpowiadać w zgodzie z prawdą, ze sobą, własnymi poglądami i bardzo szczerze – taka postawa pozwoli uniknąć potencjalnych rozczarowań z obu stron.

Odpowiadając na pytanie rekrutera zgodnie z jego oczekiwaniem generujemy ryzyko, że otrzymamy ofertę pracy, jaka nie jest dla nas. A to jest to scenariusz niebezpieczny, bo prowadzący do nieprzyjemnej często konfrontacji z samym sobą i pracodawcą. Łatwo ulec pokusie i odegrać rolę, kogoś kim, nie jesteśmy (kandydata idealnego w rozumieniu rekrutera), by pracę otrzymać – trudniej jednak później jest nim być. Utwierdzając rekrutera w przekonaniu, iż jest się np. poliglotą, ekspertem od projektowania sieci czy kompetentnym managerem, możemy być pewni, że pierwsze tygodnie naszej pracy to zweryfikują. Efekt oczywiście wpłynie na opinię o naszej osobie.

Jak Pani zdaniem należy przedstawić swoje zalety i umiejętności i nie popaść przy tym w przesadę?

W sposób naturalny, tak by były one nawiązaniem do aktualnie omawianego zagadnienia, wypływały z rozmowy a nie były wyrecytowaną, wcześniej przygotowaną listą – wypowiedzianą do tego na jednym wydechu… W większości kandydaci przygotowują się do spotkań rekrutacyjnych, mają więc w głowie to, czym chcieliby się z rekruterem podzielić. Ważne jest, by spotkanie było dialogiem, nie monologiem, wówczas obie strony stopniowo się poznają. Zachęcam do przedstawiania swoich zalet poprzez opowiadanie o nich w taki sposób, aby potwierdzić posiadanie danej cechy, a nie tylko nazwanie jej. Bardziej wiarygodna jest opowiedziana historia, z której wynika, że ktoś jest bardzo dobrze zorganizowany, niż suche stwierdzenie, iż jest się „świetnie zorganizowaną osobą”. Właściwy szyk rozmowy temu sprzyja i pomaga kandydatowi zaprezentować się w sposób naturalny. 

Ważne jest także, aby swoją autoprezentacją nie zaburzyć konwencji rozmowy i nie przeobrazić jej w występ jednego aktora, który pierwsze pytanie rekrutera traktuje jako pretekst do powiedzenia wszystkiego o sobie (na fali słowotoku). Zdarza się, że część kandydatów sama zadaje sobie pytania i na nie odpowiada – oznacza to brak szacunku dla rekrutera, jak i jego czasu. W moich oczach jest to dla kandydata dyskwalifikujące. Zawsze zachęcam kandydatów, by trenowali mówienie o sobie w pozytywach. Często odnoszę wrażenie, że wciąż mają oni problem z mówieniem o sobie pozytywnie z obawy, że zostaną posądzeni o to, że są np. zarozumiali bądź zbyt pewni siebie i negatywnie wpłynie to na ich ocenę.

Zdarzyło mi się, że jeden z kandydatów aplikujący na stanowisko Managera Marketingu w swoim CV, pominął, jak się później okazało – z premedytacją, jedną z szkół, co nie wynikało oczywiście z chronologii CV. W rozmowie wyniknęło, iż skończył bardzo rzadki, niezwykle trudny kierunek studiów, którego ukończenie wymaga nieprzeciętnych zdolności. Okazało się, że podął tę decyzję pod wpływem znajomego rekrutera, który polecił mu usunąć tę informację, gdyż nie była związana z profilem stanowiska, na jakie aplikuje. Jednak studia te i umiejętności, jakie podczas nich kandydat rozwinął są rzeczą, z jakiej jest najbardziej dumny. Rozmowa o tym wyzwoliła w nim taką energię, że zobaczyłam przed sobą zupełnie innego człowieka. Bądźmy dumni z naszych doświadczeń, to one nas budują – zarówno te wielkie, jak i te malutkie. Bez nich nie bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy teraz.

Często słyszę od moich kolegów, że jestem dość nietypowa, bo bardziej niż typową rozmowę rekrutacyjną, prowadzę rozmowę o życiu i poświęcam zbyt dużo czasu na umiejętności kandydatów spoza obszaru stanowiska, na jakie aplikują. Dla mnie jest to naturalne i szalenie istotne zarazem, bo pozwala mi poznać człowieka, jaki siedzi przede mną. Nie lubię zadawać standardowych pytań, na jakie wszyscy znają odpowiedzi, bo są pułapką ograniczającą prawdziwe poznanie.

W jaki sposób najlepiej mówić o swoich wadach/brakach w doświadczeniu czy edukacji?

Przede wszystkim ich się nie bać i tak, jak w przypadku innych aspektów rozmowy, o swych brakach należy mówić w sposób szczery, otwarty, bez kłamstw. Kandydatów powinien ośmielić fakt, że jeśli mimo występowania rzeczonych braków zostali zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną, oznacza to, że nie są one dyskwalifikujące. Warto opowiedzieć o przyczynach ich powstania. Z doświadczenia wiem, że są one bardzo konkretne i nie zawsze są efektem z zaniedbania kandydata. Życie każdego z nas jest wynikiem wielu czynników, nie zawsze udaje się nam w zaplanowanym czasie osiągnąć założone cele. Czasem porzucamy je z premedytacją, obierając inne życiowe drogi. Mówmy szczerze o naszych motywach, by osoba rekrutująca zrozumiała te motywy i filozofię życiową. Pamiętajmy, że rozmowę o brakach można przekuć na korzyść – zależy to od postawy i otwartości kandydata. O wadach warto mówić w kategorii wyzwań, zakładając oczywiście, że kandydat gotów jest do pracy nad nimi, bądź dąży do ich zmiany. Stanowczo odradzam składanie fałszywych deklaracji (np. porzucenia palenia, jeśli nie mamy w sobie takiej gotowości) ponieważ przyszła współpraca to zweryfikuje. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Magdalena Kowalska

Praktyk z 12-letnim unikalnym doświadczeniem łączącym ze sobą wiedzę i kompetencje z zakresu zarządzania, zasobów ludzkich, sprzedaży, marketingu oraz eventów. Psycholog, trener personalny i biznesowy. Autor gier teambuildingowych i biznesowych. Licencjonowany trener Lego Serious Play. Właściciel agencji Pimento.